Logo Dalej intro Wstecz /me chat forum guestbook ankieta nowosci informacje

Album:
"An American Prayer"

WERSJA POLSKA

Okładka
Pieśń o budzeniu duchów [Awake Ghost Song]
Autostrada świtu [Dawn's Highway]
Narodziny jawy [Newborn Awakening]
O dorastaniu [To come of age]
Czarno polerowany chrom (Latynoski chrom)
[Black Polished Chrome (Latino Chrome)]

Aniołowie i żeglarze [Angels & Sailors]
Nawaleni niepokalanie [Stoned Immaculate]
Film [The Movie]
Klątwy, zaklęcia [Curses, Invocations]
Amerykańska noc [American Night]
Świat w płomieniach [The World On Fire]
Lament [Lament]
Autostopowicz [The Hichhiker]
Amerykańska modlitwa [An American Prayer]






do góry... Kliknij, by uzyskać wersję oryginalną   Pieśń o budzeniu duchów

Czy wszyscy już są?
Czy wszyscy już są?
Czy wszyscy już są???
Uroczystość właśnie się zaczyna!

PRZEBUDŹ SIĘ

Nie pamiętasz gdzie to było?
Czy skończył się sen?


Zbudź się
Strząśnij z włosów sen
Moja śliczna, cudna moja
Wybierz dzień i wybierz znak dnia
Przez jego boskość
A ujrzysz wówczas
Bezkresną plażę lśniącą w chłodnym świetle klejnotu księżyca
Nagie pary pędzące brzegiem spokojnego morza
Nasz śmiech jest jak cichy płacz szalonych dzieci
Otulonych kocykiem dziecięcego rozumku
Wokół nas muzyka i głosy
Wybierz, nucą Ci, Którzy Odeszli
Czas zatoczył koło
Wybierz wreszcie, zawodzą
W poświacie księżyca
Nad starożytnym jeziorem
Wejdź na powrót do pachnącego słodko lasu
Zanurz się w gorącym śnie
Chodź z nami
Wszystko, co rozbite w pył - tańczy



do góry... Kliknij, by uzyskać wersję oryginalną   Autostrada świtu

Krwawią ranni Indianie rozsypani wzdłuż autostrady świtu
Duchy gromadzą się w kruchej jak skorupka głowie dziecka


Ja i moja - hmm - matka i ojciec - i
babcia i dziadek - jechaliśmy przez
pustynię o świcie i ciężarówka pełna Indian,
indiańskich robotników, zderzyła się z jakimś autem albo - nie
wiem co się stało - ale na autostradzie leżeli rozrzuceni Indianie,
wykrwawiali się na śmierć.

Nasz samochód zjechał na pobocze i stanął. Wtedy po raz pierwszy
poczułem strach. Miałem chyba ze cztery lata -a dziecko jest jak
kwiat, jego główka kołysze się
na wietrze, człowieku.

Kiedy teraz o tym myślę, wspominam,
wydaje mi się - że dusze duchów tych martwych
Indian... może jedna, może dwie... krążyły wokół
śmiertelnie przerażone i zamieszkały w mojej
duszy. I wciąż tam są

Krwawią ranni Indianie rozsypani wzdłuż autostrady świtu
Duchy gromadzą się w kruchej jak skorupka głowie dziecka


Krew na ulicach miasta New Haven
Plamy krwi na dachach i palmach Venice
Krew w mej miłości tego potwornego lata
Słońce, jak krew nad nieprawdziwym L.A.

Krew wyje w mózgu, gdy tną palce jej
Krew spłynie, gdy naród zrodzi się
Krew jest jak róża ugody tajemnej
Fala krwi rośnie, goni mnie
Indianinie, Indianinie dlaczego umierasz ?
Indianin mówi, sam nie wiem teraz .



do góry... Kliknij, by uzyskać wersję oryginalną   Narodziny jawy

Ramiona unoszą spokojnie, spokojnie wstają
Martwi są jak narodziny jawy
O okaleczonych członkach i przemoczonej duszy
Wzdychają spokojnie urzeczeni pogrzebowym pięknem
Kto zaprosił trupy do tańca ?
Czy to ta młoda dama ucząca się grać pieśń duchów na dziecięcym
     fortepianiku ?
Czy to dzieci z pustkowi ?
Czy może sam bóg duchów mamroczący radośnie, gadający jak
     oszalały ?
Wezwałem cię, by namaścić ziemię
Wezwałem cię, by ogłosić żałobę opadającą jak zwęglona skóra
Wezwałem cię, by życzyć ci pomyślności
Chwały w sobie niczym w nowym potworze
A teraz wzywam cię do modlitwy



do góry... Kliknij, by uzyskać wersję oryginalną   O dorastaniu

Jednostka wojskowa na pustyni
Czy potrafimy odpowiedzieć czym są przeszłe
Czyhające kły i ścięgna czasu ?
Baza
Dorastanie w miejscu bez wody
Wśród dziur i jaskiń
Mój przyjaciel miał co dnia godzinę jazdy z gór
W autobusie najczęściej ci staje, gdy trzymasz książkę na podołku
Ktoś zastrzelił ptaka na tanecznym podwieczorku
Najlepsza para dostawała płytę
Czarnuchy tańczą najlepiej, biodrami



do góry... Kliknij, by uzyskać wersję oryginalną   Czarno polerowany chrom (Latynoski chrom)

Muzyka była nowym
czarno polerowanym chromem
I zalała lato
jak nocna powódź
D] brał prochy żeby nie usnąć
i grać przez cały tydzień
Weszli do studia
i ktoś go znał
Ktoś znał tego faceta z telewizji
Pojawił się na prywatce
i puszczał płyty
A kiedy wyszedł w południe w upale i w słońcu
i podszedł do samochodu
Zobaczyliśmy, że laski napisały
S-P-I-E-R-D-A-L-A-J na przedniej szybie
Wytarł to białą ściereczką
i odjechał uśmiechając się chłodno
Jest bogaty. Ma duży samochód
Mój gang cię dopadnie
Sceny gwałtów w wąwozach
Uwiedzeń w autach, opuszczonych budynkach
Bójki przy budkach zżarciem
Kurz
Buty
Rozpięte koszule i podniesione kolnierze
Lśniące, ułożone starannie fryzury
Hej, facet, potrzebujesz panienki, prochów, trawy ?
No chodź.. Zobaczysz jak się można zabawić.
Mamy tu wszystko. No chodź...
Pokażę ci.



do góry... Kliknij, by uzyskać wersję oryginalną   Aniołowie i żeglarze

Aniołowie i żeglarze
bogate dziewczyny
płoty na tyłach domu
namioty
Sny przyglądające się sobie zza przymkniętych powiek
Ciche luksusowe auta
Dziewczyny w garażach rozbierają się
za wódę i ciuchy
pół galona wina i sześciopak piwa
Przewracane, walone, urodzone by cierpieć
by rozbierać się na pustkowiu
Nigdy nie potraktuję cię źle
Nigdy nie poskarżysz się
Powiem ci kim byłem i gdzie
Zawsze instruktorem sportowym, nigdy zabójcą
Zawsze druhną na krawędzi sławy lub ponad nią
Przyprowadził dwie dziewczyny do hotelu
Jedna była znajomą, druga, ta młodsza, nowa i obca
Jakby Meksykanka albo Portorykanka
Uda i pośladki biedaków poorane ojcowskim pasem
Dziewczyna próbuje wstać
Opowieść o chłopaku, nastoletnich rozrywkach po flaszce,
gdy śmierć zagląda w oczy
Przystojny gość, trup na miejscu w aucie
Zmieszana
Bez związku
Cho no
Kocham cię
Pokój na ziemi
Umrzesz dla mnie ?
Zjedz mnie
Od tego końca
Koniec
Zawsze powiem ci prawdę
Nigdy nie zostawię, nie ucieknę ci, mała
Jeśli tylko pokażesz mi znów Far Arden
Nie mogę uwierzyć, że ci stanął
Uderza ją delikatnie paskiem krzywiąc usta w uśmiechu
Czy nie dosyć już przeszłam ? pyta dziewczyna
Jest ubrana, wychodzi
Hiszpanka zaczyna krwawić
Mówi, że okres
Jest jak katolickie niebo
Mam na szyi stary , indiański krucyfiks
Mam twardą opaloną pierś
Leżę na poplamionych, skopanych prześcieradłach obok krwawiącej dziewicy
Moglibyśmy kogoś zamordować
Albo ustanowić nową religię



do góry... Kliknij, by uzyskać wersję oryginalną   Nawaleni niepokalanie

Powiem ci...
Zmarnowaliśmy świt
A tego nie wybaczy nam żadne niebo
W tamtych czasach wszystko było prostsze i bardziej pogmatwane
Pewnego letniego wieczoru idąc na molo
Wpadłem na dwie dziewczyny
Blondynka miała na imię Wolność
Brunetka Przedsiębiorczość
Rozmawialiśmy trochę i opowiedziały mi pewną historię
Posłuchaj teraz...
Opowiem ci o radiu Teksas i mocnym uderzeniu
Które płynie powoli, delikatnie i wściekle
Niczym nowy język
Sięga twojej głowy z zimną nagłą furią
boskiego posłańca
Opowiem ci o bólu serca i o tym, jak odszedł Bóg
Wędrujący, wędrujący pośród beznadziejnej nocy
Tu na horyzoncie nie ma gwiazd
Tu my, nawaleni
Niepokalanie



do góry... Kliknij, by uzyskać wersję oryginalną   Film

Seans rozpocznie się za pięć chwil
Oznajmił bezrozumny głos
Ci, którzy nie mają miejsc, czekają do następnego
Ospale, powoli weszliśmy rzędem do hallu
Sala była wielka i cicha
Gdy usiedliśmy i pociemniało głos mówił dalej
Dzisiejszy program nie jest nowy
Choć jak najbardziej rozrywkowy
Pamiętacie swoje narodziny, życie i śmierć
Resztę zdołacie sobie przypomnieć
Czy świat był dobry , gdy umieraliście ?
Czy można na nim oprzeć film ?
Wychodzę!
Dokąd ?
Na drugi brzeg poranka
Nie ścigaj, proszę, chmur i pagód
Jej pizda chwyciła go jak ciepła, przyjacielska dłoń
- Już dobrze, wszyscy twoi przyjaciele są tutaj
Kiedy ich zobaczę ?
Jak zjesz
Nie jestem głodny
E hm, chciałem powiedzieć: jak dostaniesz lanie
Srebrny strumień, srebrzysty krzyk
Oooooch, tu nie można się skoncentrować



do góry... Kliknij, by uzyskać wersję oryginalną   Klątwy, zaklęcia

Klątwy, zaklęcia
Nienawistne, opętane suki
Spodziewam się, że któraś z was wstanie
Wy piersiaste, grube cipy
Ogrodowe maciory weteranki kuciapy
Nieudane kapuściane święte
Wozigówna i indywidualistki
Urzędniczki z salonów masażu
Przegrane raszple z zaciśniętymi ustami
I oblizujący się na myśl o jebaniu sprzedawcy
Moi waleczni pięknisie
Cały areopag potworów
Ziejących kwasem octowym
Witamy w naszym orszaku

Oto nadchodzą Komedianci
Spójrz jak się śmieją
Patrz jak odtańcowują indiańską milę
Widzisz ich gesty
Jakże są wyniosłe
By objąć zasięgiem wszystkich
Udawane słowa
Pędźcie słowa stąd
Słowa przypominają mi laskę dziadka
Wystarczy zasadzić ją a wyrośnie
Wystarczy pomachać nią
   Zawsze będę człowiekiem słów
   To lepsze od bycia ptasznikiem



do góry... Kliknij, by uzyskać wersję oryginalną   Amerykańska noc

Niech żyje amerykańska noc!

Co to było?
Nie wiem
Brzmiało jak działa, jak grzmot


[Roadhouse Blues]

...Dobra! Dobra! Dobra!
Hej, posłuchajcie, posłuchajcie, posłuchajcie ludzie!
Posłuchaj człowieku!
Nie wiem ilu z was, ludzie, wierzy w astrologię...
Tak, masz rację... masz rację, mała, ...
Ja jestem spod znaku
Strzelca
Najbardziej filozoficzny ze wszystkich znaków zodiaku
Ale mimo wszystko, nie wierzę w to
Osobiście uważam to za kupę gówna
Ale powiem wam coś, ludzie
Powiem wam, że
Nie mam pojęcia, co się wydarzy
Ale muszę się tu wyszumieć
Zanim cała ta gówniana buda pójdzie z dymem!
W porządku!


do góry... Kliknij, by uzyskać wersję oryginalną   Świat w płomieniach

Świat w płomieniach... taksówka z Afryki... Grand Hotel
Był pijany    wczoraj wielkie przyjęcie    wraca, cofa się
we wszystkich kierunkach    przesypia oszalałe godziny    już nigdy się
nie obudzę w dobrym nastroju    rzygam patrząc na te cuchnące buty


do góry... Kliknij, by uzyskać wersję oryginalną   Lament

Opłakuję mojego kutasa
Obolałego ukrzyżowanego
Staram się poznać cię
Zdobyć duchową mądrość
Możesz rozsunąć kotarę tajemnicy
W burdelu
Jak zdobyć poznanie śmierci w porannym programie
Telewizyjnej śmierci wchłanianej przez dziecko
śmierciodobra tajemnica, która sprawia, że piszę
Jedzie osobowy, śmierć mojego chuja jest życiodajna
Wybaczcie starym biedakom, którzy dali nam wejść
W tajemnicę boga w dziecięcym wieczornym pacierzu
Gitarzysto
Starożytny mądry satyrze
śpiewaj odę do mojego chuja
Pieść jego smutek
Umocnij i prowadź nas przemarzniętych
Jak zwariowane komórki
Które poznały raka
By przemówić do serca
Wielkim podarunkiem
Słów Potęgi Transu
Ten wierny przyjaciel i zwierzęta z jego zoo
Dziewuchy z rozwianymi włosami
Kobiety kwitnące w orgazmach
Potwory odziane w skórę
Której każdy kolor łączy się
    by zbudować łódź
    kołyszącą wyścigiem
Czy istnieje gorsze piekło od tego
    co teraz
i naprawdę ?
Przycisnąłem jej udo i śmierć uśmiechnęła się
śmierci, moja przyjaciółko
Ty i mój chuj jesteście światem
Wybaczam moje rany w imię Mądrości Dostatku Miłości
Zdanie po zdaniu
Słowa są kojącym lamentem
Na śmierć duszy mojego kutasa
Która nic nie znaczy wśród delikatnych płomieni
Słowa zadały mi ranę i słowa uleczą mnie
Jeśli w to uwierzysz
Przyłączcie się do mnie i opłakujcie śmierć mojego chuja
Języka wiedzy w pokrytej puchem nocy
Chłopakom odbija szajba, potem cierpią
Poświęcam kutasa na ołtarzu ciszy



do góry... Kliknij, by uzyskać wersję oryginalną   Autostopowicz

Myśli na czasie i niemodne
Autostopowicz
Stał na poboczu
Z wyciągniętym kciukiem
Dodatnim rachunkiem sumienia
Cześć. jak ci leci. Właśnie wróciłem do L.A.
Siedziałem trochę na pustyni
    Jeźdźcami burzy są Taa. Na samym środku
    Jeźdźcami burzy są Właśnie...
    Tutaj jest ich dom Wiesz, posłuchaj, mam naprawdę problem
    U siebie tutaj są Kiedy byłem na pustyni, no wiesz
    Jak obumarły dąb
    Jak zatopiony prom

Nie wiem jak ci to powiedzieć
    Jeźdźcami burzy są
ale, no, zabiłem kogoś
    Morderca wyszedł na szlak
Nie...
W głowie gniazdo węży ma
Nic wielkiego, no wiesz Chyba nikt się o tym nie dowie, ale...
    Wyjedź szybko stąd
tylko że
    Dzieci same już są
Ten facet mnie podwiózł i...
    A jeśli podwieziesz go
zaczął się mocno stawiać
    Zginie cały dom
i miałem już tego dosyć, wiesz?
    Morderca wyszedł na szlak
I zmaltretowałem go
    Taa



do góry... Kliknij, by uzyskać wersję oryginalną   Amerykańska modlitwa

Wiesz co znaczy iść krok za krokiem
w cieple gwiazd ?
Wiesz, że istniejemy ?
Zapomniałeś kluczy
do Królestwa
Urodziłeś się już
i żyjesz ?
Wymyślmy na nowo bogów i
odwieczne mity
Uświęcmy symbole z głębin starych lasów
Zapomniałeś lekcji płynącej
z dawnej wojny
Trzeba nam wielkich złocistych kopulacji
Leśne drzewa chichoczą
głosami ojców
Matka umarła na morzu
Wiesz, że prowadzą nas na
rzeź nieodgadnieni admirałowie
Że grubi, ociężali generałowie oblizują się
na widok młodej krwi
Wiesz, że rządzi nami telewizja
Księżyc jest jak zastrupiałe zwierzę
Partyzanci ciągną losy
za zasłoną winorośli
gromadzą się na wojnę z niewinnymi
pasterzami, którym zagląda w oczy śmierć
O wielki stwórco bytu
daj nam jeszcze godzinę na
uprawiania rzemiosła
i samodoskonalenie
Ćmy i ateiści są po dwakroć boscy
i umierają
Żyjemy, umieramy
a śmierć nie jest kresem
Pędzimy dalej ku
Koszmarom
Trzymaj się życia
Nasz kwiatuszku męki pańskiej
Trzymaj się pizd i kutasów
rozpaczy
Przeżywamy iluminacje
dzięki rzeżączce
Krocze Kolumba
pełne zielonej śmierci
(Przycisnąłem jej udo
i śmierć uśmiechnęła się)
Zebraliśmy się w starym
opętanym kinie
By głosić naszą żądzę życia
i uciec przed bujną mądrością
ulic
Szturmują stodoły
Przy oknach warty
I tylko jeden spośród nich
Zatańczy i ocali nas
Boską ironią
słów
Muzyka rozpala temperament
(Gdy prawdziwi mordercy Króla
biegają na wolności
w państwie rodzą się
tysiące Czarowników)
Gdzie są igrzyska które nam obiecano
Gdzie jest wino
Nowe Wino
(umierające na krzewie)
wewnętrznej ironii
daj nam godzinę na czary
Nam utkanym z fioletowych rękawic
Nam utkanym z lotu szpaka
i aksamitnej godziny
Nam zrodzonym z arabskich uniesień
Nam dzieciom słonecznej kopuły i nocy
Zaufaj nam
Byśmy mogli wierzyć
Nocą pragnienia
Powierz nam
Noc
Rozdaj barwę
O stu odcieniach
pełną mandalę
Dla mnie i dla ciebie
I twego domu
w jedwabnych poduszkach
Głowa, mądrość
I łóżko
Kłopotliwy dar
Wewnętrznej ironii
ogarnął cię
Zwykliśmy wierzyć
W stare dobre czasy
Wciąż nam przynoszą
Po kawałeczku
Wyrazy Uznania
Nieokrzesana brew
zapomina i pozwala
Wiesz, że wolność istnieje
w podręcznikach historii
Wiesz, że szaleńcy
biegają po naszym więzieniu
po naszym więzieniu
w ciemnicy
w białym wolnym i protestanckim wirze
Siedzimy głowa przy głowie
na grzędzie nudy
Czekamy na śmierć
czającą się w wypalonej świecy
Walczymy o to
co już dawno mamy
Cholera, mam dość wątpliwości
Życia w świetle geograficznego
Południa
okrutnych zobowiązań
Potęga należy do sług
hyclów i ich złośliwych kobiet
naciągających nędzne kołdry
na żeglarzy
(A gdzieś był bladym świtem
Doiłeś wąsy
czy miażdżYłeś kwiat?)
Mam dość zbolałych twarzy
Wyzierających na mnie z telewizora
Wieżo, chcę sadzić róże
w ogrodowej altanie; kapujesz?
Królewscy potomkowie, rubiny
muszą zastąpić spędzone płody
Obcych w błocie
Mutantów - krwawy posiłek
dla młodej sadzonki
Czekają, by zabrać nas do
okaleczonego ogrodu
Wiesz jak blada i kapryśnie radosna
jest śmierć przychodząca świtem
nie zapowiedziana, nie zaplanowana
jak przerażający, nadzwyczaj przyjacielski gość którego
wpuściłeś do łóżka
śmierć czyni z nas anioły
i daje nam skrzydła
w miejsce ramion gładkie jak szpony
kruka
Już bez pieniędzy i bez sutych szat
Nowe Królestwo, nowy, lepszy świat
póki się nie odsłoni kazirodcza skaza
oddając posłuch roślinnemu prawu
Nie odejdę
Wolę Ucztę przyjaciół
Niż tę Wielką Rodzinę




historia
dyskografia
literatura
video
biografie
teksty
tłumaczenia
poezje
artykuły
cytaty
muzyka
gitara
bajery
galeria
#thedoors
linki