Powiedz Wszystkim
Powiedz wszystkim, których znasz
Ruszyć czas
Ruszyć już czas
Powiedz wszystkim, których znasz
Wolności czas
Ruszyć już czas
Powiedz im, że nie trzeba biec
Że wszyscy zdążą zabrać się
chodź już, podaj mi dłoń
Kłopoty za nami są
O tak!
Czy widzisz jak staje się cud
Życiowy trud
Ruszyć już czas
Rosnę tu dla was, chwyćcie za broń
Czas goni nas
Ruszyć już czas
Nad oceany trzeba iść
Gdzie sennych dzieci bal
wśród fal
Gdzie ten, co wolność wskaże im
Więc powiedz wszystkim, których znasz
To właśnie ja
Ruszyć już czas
Powiedz wszystkim, których znasz
Ruszyć czas
Ruszyć już czas
Powiedz wszystkim, których znasz
Wolność im dam
Ruszyć już czas
Powiedz wszystkim, których znasz
To właśnie ja
Ruszyć już czas
Powiedz wszystkim, których znasz
Ruszyć czas
Ruszyć już czas
Ruszyć już czas
Już trzeba iść
Ruszyć już czas
Powiedz wszystkim, których znasz
Wolność im dam
Ruszyć już czas
Dotknij Mnie
No chodź, no chodź, no chodź już
Dotknij mnie
Popatrz nie boję wcale się
A przecież obiecałaś mi
Powiedzieć co mówiła gdy
Obiecywała tyle mi
Będę cię kochał póki niebiosa
w górze są
Będę cię kochał póki gwiazdy lśnią
Tobą i mną
No chodź, no chodź, no chodź już
Dotknij mnie
Popatrz nie boję wcale się
A przecież obiecałaś mi
Powiedzieć co mówiła gdy
Obiecywała tyle mi
Będę cię kochał póki niebiosa
w górze są
Będę cię kochał póki gwiazdy lśnią
Tobą i mną
Będę cię kochał póki niebiosa
w górze są
Będę cię kochał póki gwiazdy lśnią
Tobą i mną
Blues Szamana
Nigdy nie będzie takiej
Jak ty
Nigdy nie będzie takiej,
która mi
Zrobi to, co ty, och
Jeszcze jedną szansę mi daj
Jeszcze nie skończył się nasz raj
Stań i zastanów dobrze się
Jak było nam dobrze i źle
Gdybyś mogła poświęcić mi
Choć jeden wieczór
Oddałbym wszystko, mówię ci
Wiem jak to z tobą jest
Znam każdy twój gest
Twoje nastroje
Twoje nastroje
Twoje nastroje
Twoje nastroje
Jesteś moja
Stań, pomyśl, zastanów się
Zobaczysz gdzie
Zjeżdżam na boczny tor
Więziennych nor
Minęło
Stałem, płakałem
Bardzo długo
Czy stając zastanowisz się
Jak to jest
Gdy stopa uwięźnie ci
W pułapce dni
Czy często szepczesz sobie, że
Przez sobotni brzeg
Świat zbawia się
Więcej, więcej, więcej, więcej, więcej
Nie chcę, o nie.
Czy pamiętasz?
Czy zatrzymasz?
Czy zatrzymasz ból?
Nigdy nie będzie takiej
Jak ty
Nigdy nie będzie takiej,
która mi
Zrobi to, co ty, och
Jeszcze jedną szansę mi daj
Jeszcze nie skończył się nasz raj
Stań i zastanów dobrze się
Jak było nam dobrze i źle
Dobrze jest
Z pewnością zastanowisz się
Jak mi jest
Gdy stoję wśród łąk
Tak daleko stąd
Dla ciebie jestem sam
I wciąż łkam
"Popatrz jak się stara...
optycznie zachodzi w nim jakaś zmiana...
umrzesz i trafisz do piekła,
zanim się narodzę...
to pewne... panno młoda...
znam wyjście...
Czy to nie cudowne?"
Zrób To
Ha, ha, ha, ha
Taa
Zaspokój mnie
Proszę cię, mała
Proszę cię, proszę
Proszę, proszę słuchajcie mnie dzieci
Proszę, proszę słuchajcie mnie dzieci
Proszę, proszę słuchajcie mnie dzieci
Proszę, proszę słuchajcie mnie dzieci
Wybrane jesteście, by rządzić
na świecie
Słuchajcie mnie dzieci
Słuchajcie mnie dzieci
Proszę, proszę słuchajcie mnie dzieci
Proszę, proszę słuchajcie mnie dzieci
Wybrane jesteście, by rządzić
na świecie
Wystarczy, że będziecie prosić mnie
Nocą i dniem
Proszę, proszę słuchajcie mnie dzieci
Mówcie proszę, proszę słuchajcie
mnie dzieci
Proszę
Tak, proście mnie
Tylko tego chcę
Proszę, proszę słuchajcie mnie dzieci
Proszę, proszę słuchajcie mnie dzieci
Proszę, proszę słuchajcie mnie dzieci
Proszę, moje dzieci
Proszę, dzieci
Proszę
Dzieci.
Łatwa Przejażdżka
Wiem
Że będzie to
Łatwa przejażdżka, tak jest
I wiem
Że będzie to
Łatwa przejażdżka, się wie
Twoją maskę
Zerwą moje palce
Podniecenie zastąpi
Gorset powściągliwości
I wiem
Że będzie to
Łatwa przejażdżka, o tak
Radość zmaga się powoli
Z dumą
Z dumą twą
Jak klejnot
Jak klejnot
Lśnią twoje oczy
Jak szklana iskra
Jak szklana iskra
Śmiech mnie zaskoczył
Twój śmiech, kochana
Twoją maskę
Zerwą moje palce
Podniecenie zastąpi
Gorset powściągliwości
Spokojnie, mała
Koda królowej: Zostań moją żoną
Wściekłością nasyć ciemność znużoną
Niech duma twa wypełni lato
Pzez zimę przeskocz, zakwitnij kwiatem
Jedźmy
Spokojnie, spokojnie
O tak
Dzikie Dziecko
Dzikie dziecko
Łaskiś pełne
Zbawco ludzkości
O twarzy kamiennej
Dziecko natury
Niegrzeczne dziecko
Ani mamusi
Ani tatusia
Tyś nasze dziecko
Wrzaśnij prędko
(Prastary wariat króluje nocnym drzewom)
Głód nęka ją
Ale wolna jest
Kolana bolą ją
Od tańca zmęczyła się
Spogląda
Wprost
W puste oczy bóstwa
Dzikie dziecko
Łaskiś pełne
Zbawco ludzkości
O twarzy kamiennej
O twarzy kamiennej
O twarzy kamiennej
(Pamiętasz jak byliśmy w Afryce?)
Biegnący Blues
Biedny Otis odszedł w dal
Zostaw mnie tutaj, bym mógł zaśpiewać jego pieśń
Mała dziewczynka w czerwonej sukience
Żal po Otisie wyrażam w piosence
Odsuń się, odwróć się powoli
Jeszcze raz
Przypomnij sobie, to nic nie boli
To łatwe, spróbuj jeszcze raz
Za łatwe, pamiętasz ten czas
No dobra, spójrzcie na me buty
Ten blues nie chodzi jak struty
Nie walczcie, bo możecie stracić
Z biegnącym bluesem nie wygracie
Mam biegnącego bluesa, OK
Ucieka w dal do L.A.
Może właśnie w mieście tym
Dok nad zatoką znalazłbym
Biegnę w strachu, biegnę sam
Biegnę tak szybko, co ja mam zrobić?
Mam biegnącego bluesa, OK
Ucieka w dal do L.A.
Może właśnie w mieście tym
Dok nad zatoką znalazłbym
No dobra, spójrzcie na me buty
Ten blues nie chodzi jak struty
Nie walczcie, bo możecie stracić
Z biegnącym bluesem nie wygracie
No dobra, spójrzcie na me buty
Ten blues nie chodzi jak struty
Nie walczcie, bo możecie stracić
Z biegnącym bluesem nie wygracie
Grzeszna, Nieśpieszna
Grzeszna, nieśpieszna
Woda pokrywa wszystko błękitem
Chłodna woda
Grzeszna, nieśpieszna, nasza miłość
jest piękna
I wiem gdzie chciałbym być
Wracam tam, gdzie chce się żyć
Grzeszna, nieśpieszna, niesfornie błękitna
Jesteś wodą przykryta
Grzeszna, nieśpieszna, nieswornie swoja
Stój, nie uciekniesz od błękitu!
Magiczny wschód
Słońce świeci pod powierzchnią wód
Lecz to za mało, dla ciebie i dla mnie
wcale nie jest jaśniej
Kocham kiedy płacze wiatr
Grzeszna, nieśpieszna, nasza miłość
jest piękna
I wiem gdzie chciałbym być
Wracam tam, gdzie chce się żyć
Grzeszna, nieśpieszna, niesfornie błękitna
Jesteś wodą przykryta
Grzeszna, nieśpieszna, nieswornie swoja
Stój, nie uciekniesz od błękitu!
Kocham kiedy płacze wiatr
Kocham kiedy płacze
Parada Szaleńców
Kiedyś, gdy uczyłem się
w szkole seminaryjnej
Znalazła się tam pewna osoba
Która wysunęła taką propozycję
Że można słać petycje modląc się do Boga
Że można słać petycje modląc się do Boga
Że można słać petycje modląc się do Boga
Nie można słać petycji modląc się do Boga
Znajdź mi proszę, sanktuarium
Miejsce, w którym schowam się
Miejsce, w którym schowam się
Znajdź mi, proszę, dom wariatów
Biec już dalej nie mam sił
Ktoś stoi u drzwi
Mięta, mini,
czekoladowy cukierek
Mistrz saksofonu i dziewczyna Sandy
By się uzewnętrznić są cztery sposoby
Pierwszy to kroczyć, reszta - podróżować
Pierwsza to zbój na szczycie wzgórza
Druga miłość bliźniego póki żona jego
Jeszcze się rusza
Katakumby, żłobków szczątki
Zimą kamienie rosną na grządkach
(Panie niosą dzieciny nad rzekę)
Ulice i buty, aleje
Jeźdźcy w skórach wiedzą co się dzieje
(Mnich kupił drugie śniadanie)
Ha ha, kupił trochę...
Tak, kupił
To jest najlepsza część podróży
To jest podróż, najlepsza część
Naprawdę, podoba mi się
Co on powiedział?
Taa...
W porządku...
Całkiem nieźle
Ze wzgórz najbogatsze zostaną na ziemi
I oprócz tego nic się tu nie zmieni
Piękne uliczki i ludzie natchnieni
Czas na paradę, idą już szaleni
Przez całe życie tylko pot i trud
Staramy się bardzo aż po sam grób
Czy da się powiedzieć o nas coś innego
Czy da się obronić z nas coś najlepszego
(Bo oprócz tego nic się tu nie zmieni
Bo oprócz tego nic się tu nie zmieni)
Parada szaleńców właśnie się zaczyna
Posłuchaj jak cicho szumi maszyna
Ludziska wyszli się zabawić
Kobra z mojej lewej strony
Lampart - z mojej prawej
Kobieta-jeleń w jedwabnej sukience
Dziewczyna, która paciorki przekłada w ręce
Całuje myśliwego w zielonej kamizelce
Który jak wieść niesie
Z lwami bił się w lesie
Znikajcie
Jaśnieją światła
Zawodzi radio
Wołając na psy
Na podwórku zostało
Parę zwierząt
I coraz trudniej opisać
Marynarzy -
Niedożywionym
Zwrotnik korytarza
Zwrotnik skarbu
Gdzie nas tu przygnało
Na ten nijaki Równik
Trzeba nam kogoś lub czegoś nowego
By przebić się ku nieznanym brzegom
Wołając na psy
Wołając na psy
Wołając na psy
Zwołując psy
Wołając wszystkie psy
Wołając do bogów
Spotkajmy się na rozdrożu
Na granicy miasta spotkajmy się
Na przedmieściu
Tylko ty i ja
I wieczornego nieba blask
Najlepiej sam przyjdź
Najlepiej z bronią wyjdź
Zrobimy cyrk
A jeśli wszystko inne zawiedzie
Możemy wybatożyć końskie oczy
Ululać je do snu
I do płaczu...
|