Hej, Kocham Cię
Hej, kocham cię
Czy swe imię powiesz mi?
Hej, kocham cię
Pozwól włączyć się do gry
Hej, kocham cię
Czy swe imię powiesz mi?
Hej, kocham cię
Pozwól włączyć się do gry
Gdy przechadza się ulicami
Nie przejmuje się wcale nami
Myślisz, że to właśnie ty
Zmusisz anioła do gry?
Hej, kocham cię
Czy swe imię powiesz mi?
Hej, kocham cię
Pozwól włączyć się do gry
Hej, kocham cię
Czy swe imię powiesz mi?
Hej, kocham cię
Pozwól włączyć się do gry
Trzyma głowę wysoko
Jak posąg na tle obłoków
Długie nogi, wiotkie
dłonie ma
Kiwa palcem i w sercu
mi gra
Chodnik skamle patrząc na jej stopy
Jak pies podąża jej tropem
Myślisz, że dostrzeże cię, idioto?
Nie dla ciebie takie klejnoty
Hej
Hej ( x kilka)
Pragnę cię
Potrzebuję cię
Kocham
Kocham
Hej
Hej
Hej
Ulica Miłości
Mieszka na Ulicy Miłości
Na Ulicy Miłości Trwa
Ma domek i ogródek
Chciałbym zobaczyć co będzie dalej
Ma sukienki i ma małpki
W diamentach leniwe panienki
Jest mądra, co robić wie
Ma ciebie i ma mnie
Jest mądra, co robić wie
Ma ciebie i ma mnie
Na Ulicy Miłości ma domek
I sklep pełen stworzonek
Ciekawe co się tam dzieje
Przez rok cały i w letnie niedziele
Ale podoba mi się, to fakt
Mieszka na Ulicy Miłości
Na Ulicy Miłości Trwa
Ma domek i ogródek
Chciałbym zobaczyć co będzie dalej
La, la, la, la, la, la ( x kilka )
Nie Dotykać Ziemi
Nie dotykać Ziemi
Nie widzieć Słońca
Nie pozostało nam nic innego jak biec
Biegnijmy
Biegnijmy
Dom na wzgórzu
I kłamiący ciągle księżyc
Cienie drzew
I dziki zew wiatru
Chodź, kochana, trzeba biec
Trzeba biec
Trzeba biec
Trzeba biec
Trzeba biec
Biec
Przytulnie jest w domu na wzgórzu
Wygodnym, o wielu pokojach
Wyściełane fotele prężą czerwone ramiona
Nie dowiesz się więcej, póki tam nie wejdziesz
Zwłoki prezydenta w czyimś samochodzie
Silnik pracuje na smołę i klej
Chodź, chodź, pokażę ci zaraz
Ze wschodu prawdziwego cara
Trzeba biec
Trzeba biec
Trzeba biec
Biec
Nad brzegiem jeziora mieszkają bandyci
Córka pastora zakochała się w wężu
Wąż mieszka w studni na poboczu drogi
Obudź się, dziewczyno, już dom, otwórz oczy
Zanim nadejdzie świt ujrzymy jego bramy
Wejdziemy do środka nim wieczór nastanie
Słońce, słońce, słońce
Pali, pali, pali
Wkrótce, wkrótce, wkrótce
Księżyc, księżyc, księżyc
Dopadnę cię
Już
Już
Już
Jestem Królem Jaszczurów
Mogę uczynić wszystko
Zaraz Minie Lato
Zaraz minie lato
Zaraz minie lato
Zaraz minie
Zobaczysz
Minie
I co poczniemy
Gdy minie lato?
Ranek budził delikatnie uśpionych
Południe złociło im włosy
Ciepła noc tuliła w uśmiechniętym morzu
Gdy minie lato
Dokąd pójdziemy?
Dokąd pójdziemy?
Dokąd pójdziemy?
Ranek budził delikatnie uśpionych
Południe złociło im włosy
Ciepła noc tuliła w uśmiechniętym morzu
I co poczniemy
Gdy minie lato
Zaraz minie lato
Zaraz minie lato
Wspaniały czas
Który mija
Nadchodzi zima
Zaraz minie lato
Zimowa Miłość
O tej porze wieje zimny,
mroźny wiatr
Ale chciałbym zakochać się
Wiatr jest lodowaty
Czy to dlatego
mam ogrzać cię
Dotknij mnie
Chodź
Tańczmy, moja droga
Zima w tym roku jest taka sroga
W tobie tyle ciepła jest
Ogrzejmy się
Śniegiem zawiewa zimowy wiatr
Śniegiem znad północnych mórz
Miłość odeszła
Czy to dlatego
Wolność nie nęci mnie już
Chodź
Tańczmy, moja droga
Zima w tym roku jest taka sroga
W tobie tyle ciepła jest
Ogrzejmy się
Chodź
Tańczmy, moja droga
Zima w tym roku jest taka sroga
W tobie tyle ciepła jest
Ogrzejmy się
Nieznany Żołnierz
Poczekaj, zaraz skończy się wojna
Będziemy oboje trochę starsi
Nieznany żołnierz
Śniadanie, przy którym czytamy gazety
Telewizja, nakarmione dzieci
Nienarodzone, żywe
Żywe, martwe
Pocisk rozpruwa głowę
I wszystko się skończyło
Dla nieznanego żołnierza
Już wszystko się skończyło
Dla nieznanego żołnierza
"Kompania, stój!"
"Prezentuj broń!"
Wykop grób dla nieznanego żołnierza
Z ramion uczyń mu puste leże
Nieznany żołnierz
Śniadanie, przy którym czytamy gazety
Telewizja, nakarmione dzieci
Nienarodzone, żywe
Żywe, martwe
Pocisk rozpruwa głowę
Już po wszystkim
Koniec wojny
Już po wszystkim
Koniec wojny
Już po wszystkim, najdroższa
Po wszystkim!
Hiszpańska Karawana
Ponieś mnie
Karawano
Zabierz mnie
Zabierz do Portugalii
Zabierz do Hiszpanii
Andaluzji
Gdzie pola pełne są zbóż
Widzę cię
Raz po raz
Zabierz mnie
Hiszpańska karawano
Tak,
Że możesz, wiem
Pasaty gonią galeony
Zagubione na morzu
Słyszałem o skarbie
Który czeka na mnie
Złoto i srebro
W górach Hiszpanii
Widzę cię
Raz po raz
Zabierz mnie
Hiszpańska karawano
Tak,
Że możesz, wiem
Moja Dzika Miłość
Moja dzika miłość wyruszyła w drogę
Jeździła dzień cały
I spotkała diabła
Płacić mu kazała
Diabeł był mądrzejszy
Nadszedł czas pokuty
Stracone pieniądze
Rozkazał jej zwrócić
Moja dzika miłość wyruszyła w drogę
Nad morzem stanęła
Zebrała muszelki
We włosy je wpieła
Pojechała dalej
Potem jeszcze trochę
A gdy zapadł wieczór
Pochyliła głowę
Jeździła do świąt
Jeździła po farmach
Była też w Japonii
Wróciła do miasta
A pogoda w mieście
Nieco się zmieniła
Poprosiła ludność
By ją wypuściła
Moja dzika miłość wyruszyła w drogę
Godzinę jechała
Odpoczęła trochę
Potem znów pognała
Mogłoby Nam Być Tak Dobrze Razem
Mogłoby nam być tak dobrze razem
Tak dobrze razem
Mogłoby nam być tak dobrze razem
Tak, mogłoby
Wiem, że tak
Okłamuję cię
Potwornie okłamuję cię
Okłamuję cię
Potwornie okłamuję cię
Opowiem ci o wymyślonym
przez nas świecie
Kapryśnym świecie, w którym nikt nie płacze
Świecie bez nowych pomysłów, bez pośpiechu
Gdzie nie trzeba zaproszeń, za które się płaci
Tak
Tak dobrze razem
Och, jak dobrze razem
Mogłoby nam być tak dobrze razem
Tak, mogłoby
Wiem, że tak
Mogłoby nam być tak dobrze razem
Tak dobrze razem
Mogłoby nam być tak dobrze razem
Tak, mogłoby
Wiem, że tak
Okłamuję cię
Potwornie okłamuję cię
Okłamuję cię
Potwornie okłamuję cię
Trzeba odjąć radość od czasu, przez który czekasz
Aniołowie bez głów niszczeni w twoich rękach
Aniołowie walczą
Aniołowie płaczą
Aniołowie tańczą
Aniołowie konają
Mogłoby nam być tak dobrze razem
Tak dobrze razem
Mogłoby nam być tak dobrze razem
Tak, mogłoby
Wiem, że tak
Tak, Rzeka Wie
Proszę uwierz
Tak mówi rzeka
Tak łagodnie
Chcę byś mnie objął
Płyń rzeko, płyń spokojnie
Płyń w dal
Oddychaj aż po kres
Płyń rzeko, płyń spokojnie
Płyń w dal
Oddychaj aż po kres
Tak, rzeka wie
Proszę uwierz
Jeśli mnie nie chcesz
Odejdę
Lecz czsu trzeba mi
Obiecałem, że skoczę
W mistyczną otchłań win
Proszę uwierz
Tak mówi rzeka
Tak łagodnie
Chcę byś mnie objął
Odejdę lecz czsu trzeba mi
Obiecałem, że skoczę
W mistyczną otchłań win
Płyń rzeko, płyń spokojnie
Płyń w dal
Oddychaj aż po kres wśród fal
Płyń rzeko, płyń spokojnie
Płyń w dal
Oddychaj aż po kres wśród fal
Jeden Do Przodu, Pięciu Pod Prąd
Jeden do przodu, mała
Pięciu pod prąd
Nikt nie wyjdzie żywy stąd
Bo
Ty swoje wiesz, mała
Ja swoje wiem
Trzeba spróbować, mała
Uda nam się
Starcom ich starość zostaw
Młodym daj siłę
Za siedem dni sprawdzimy
Czy warto było
Ci mają broń, lecz nas jest więcej
Wygramy
Tak, ruszaj
Prędzej!
Dobiegły końca, mała, twoje dni w tancbudzie
Nadchodzi noc
Cienie wieczoru kładą się
na ludzi
Idziesz parkietem z bukietem
kwiatów w dłoni
Próbujesz wmówić mi, że nikt nie pojmie
Zamień swój czas na drobnych garść
Uda się, mała
Młodość
Masz
Zbierzmy się tylko jescze raz
Zbierzmy się jeszcze raz
Zbierzmy się jeszcze raz
Zbierzmy się jeszcze raz
Zbierzmy się jeszcze raz
Pędź już, najdroższa
Czekaj w domu
Wrócę nim sprzykrzy ci się święty sokój
Widzisz tych ludzi w aucie, chcą mnie załatwić
Pójdę i napierdolę się
Zbierzmy się jeszcze raz
Zbierzmy się jeszcze raz
Zbierzmy się, zbierzmy się
Trzeba zebrać się, trzeba
Zawieźć cię w góry
Ha, ha, ha ha
Kocham tę małą
Wspaniała jest
Wygląda cudownie
Chodź, ukocham cię
Czujesz, hej
Chodź
|